niedziela, 21 sierpnia 2016

Od nowa..

Siedzę własnie z zatkanymi na amen zatokami przy stole, przykrytym ceratą z uroczym motywem kur i kurczaków. W wersji "wieś sielska anielska" oczywiście ;) Tę ceratę zamierzam wymienić na jakąć inną, albo w ogóle wywalić, bo działa mi na nerwy. Ale nie aż tak mocno żebym zrywała się natychmiast. Tym bardziej, że mam sporo wazniejszej roboty, no i głowa mnie boli, a z zatkanego nosa kapie glut.
Wokoło podlogi nie widać spod przeprowadzkowych kartonów i niebieskich toreb z Ikei. Ludzkość nie wymyśliła chyba lepszego gadżetu do przeprowadzek niż niebieska torba. Na moje szczęście.
Torby leżą więc i czekają na rozpakowanie, a ja wycieram nos i czekam aż coldrex zacznie działać. Niby porządek sam się nie zrobi, ale generalnie właściwie mi się nie spieszy.
Wróciłam do miejsca które wiele lat nazywałam domem.
I teraz znów tu jestem, po ponad siedmiu latach spędzonych w Gdyni.
W dodatku na wariata, na niejasnych warunkach, z gigantycznym cykorem u tyłka. Nie wiem jak to się potoczy, ale mam nadzieję że dobrze. Choć na pewno niełatwo.

Z jednej strony mam właściwie luksusowe warunki, ale człowiek zawsze boi się zmian.
W każdym bądź razie nie widac mnie spod przeprowadzki. Bajzel aż huczy, a ja zamiast zasuwać wyjęłam "Czarodziejkę" i próbuję się uspokoić i wyciszyć. Przędzenie to rodzaj medytacji, zwykle dobrze mi robi. Podobnie tkanie, ale nie mam w tym momencie siły by rozstawiać warsztat, robić osnowę itd. Tak więc wzięlam wełnę z mojego ukochanego Blue Faced Leicester i kręcę sobie bez pośpiechu cieniutką nitkę.
Bałagan nie ucieknie...
Juro trochę spraw urzędowych, próba załatwienia szkoły i przedszkola Szkodnikom (kolejna ze względu na urlopy). A także drobne (i nieco większe) roboty mające zwiększyc komfort mieszkania. Ot choćby uzupełnienie izolacji zewnętrznej. A także pierdoły typu drążek prysznicowy, internet, podłączenie kuchenki.
Wiecie takie zwykłe oczywistości, które zauważa się dopiero jak ich brak. Na razie więc ciągnę internet od mamy a i obiady dostajemy pod nos. Ale chciałabym już mieć to z głowy i tyle.

Ehhh trzeba się wziąć do roboty.
Najlepiej jakiejś absolutnie niezwiązanej z porządkami ;)
Może pojadę po mleko i zrobię ser?
Albo wyciągnę maszynę dziewiarską która łypie na mnie prowokacyjnie z kartonu ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz